niedziela, 8 marca 2015

Wiosnooooo czy to ty?

Mija wyjątkowy dzień i to wcale nie za sprawą wielkiego napisu w mojej kartce z kalendarza.
Wyjątkowy, bo niesamowicie ciepły i słoneczny.
Sopot dziś wyglądał jakby cała Polska tu zjechała.
Tłumy wszędzie: na deptaku nadmorskim, na molo, w kafejkach i restauracjach. 
Na obiad trzeba było czekać ponad godzinę, a na stolik w ulubionej knajpce jeszcze więcej.
Już na drodze dojazdowej, licznie wjeżdżające auta, skutecznie zniechęciły mnie do zapuszczania się w głąb miasta.
Zatrzymując się w bezpiecznej odległości od centrum, wygrałam cudowny, wiosenny spacer uliczkami starego Sopotu.
A tam, cisza, spokój i radosne ćwierkanie ptaków :)
Czyżby wiosna zagościła na stałe?




























poniedziałek, 2 marca 2015

Niedzielny spacer w Rewie

Wczorajszy spacer należał do tych, które zakotwiczają się w mojej głowie na stałe.
Lubię czuć wiatr, który targa włosy i zapiera dech.  
Chłonę zapach morskiego powietrza, wsłuchuję się w szum spienionych na wietrze fal i pisk mew szybujących nad głową.
Wiatr od rana nasilał się, a na niebie dynamiczne chmury dawały znać o nadchodzącym froncie.
Pomyślałam, że właśnie w Rewie będzie idealnie, czyli tak jak lubię.
Celowo wybrałam tę małą wioseczkę rybacką położoną malowniczo w Pradolinie Kaszubskiej.
O tej porze roku nie ma turystów tylko nieliczni mieszkańcy spacerują wzdłuż  Mierzei Rewskiej.
Wychodzący w morze kilometrowy cypel oddziela cieplejsze wody Zalewu Puckiego od tych chłodniejszych w Zatoce Gdańskiej.
Po zawietrznej stronie cypla woda pozostaje spokojna nawet w czasie silnych i porywistych wiatrów, dlatego chętnych do nauki kite i windsurfingu nie brakuje.
Przez większą część roku spotkać ich tu można pędzących po falach, często unoszących się w powietrzu na swoich kolorowych ,,latawcach".
Przedsezonowa Rewa wydała mi się jeszcze śpiąca. Nie przygotowana do odwiedzin. 
Zaledwie dwie knajpki otwarte. Budki z goframi, w sezonie tętniące życiem, nadal zamknięte czekają na swój czas.
Nikt tu jeszcze nie myśli o kolorowych straganach z różnościami, lodach na patyku, cytrynowej, orzeźwiającej  lemoniadzie, arbuzach sprzedawanych przy drodze.
I o tłumach turystów, które zanim się obejrzymy, zjawią się tu licznie, a wtedy... znowu będę czekać na posezonową Rewę :)




















na końcu naszego świata ;)





poniedziałek, 23 lutego 2015

Ktoś, kogo nie poznałam

Okruchy dnia zbieram pod wycieraczkę.
W pudełku zamykam swoją niemoc i dziwne refleksje. Bezsilność nabrzmiewa jak balon.
Niemili ludzie czasami się zdarzają. Przychodzą nie wiadomo skąd, ocierają się o nas i znikają  pozostawiając ślad.
Myślę… nic się nie stało…
Dlaczego więc w głowie mam zamęt?
Nie będę już rozpamiętywać, tracić energii, pogrążać w smutku.
Muzyka łagodnie szumi mi w uszach, dogasa świeczka dając znać, że ten dzień się kończy.
Jutro będzie nowy, popatrzę na wszystko z właściwej perspektywy.












sobota, 14 lutego 2015

Dzień, który powinien trwać...

Miłość… maleńkie i wielkie szczęście ukryte w sercu, w głowie, pod skórą.
Promyki radości kiełkujące w nas wszędzie. 
Trudno się od niej uwolnić, trudno rozstać i zapomnieć.
Sprawia, że szczęśliwiejemy stale, każdego dnia.
Często nie pozwala zasnąć, kołacze naszym sercem, kłębi myśli, rozbudza wielkie emocje.
Każdy potrzebuje miłości więc życzę Wam jej w nadmiarze :)