Lubię wieś.
Tu życie ma inny rytm. Bez korków, zatłoczonych ulic, ciągle spieszących się ludzi.
Gdzie nie spojrzeć widzę rozległe pola, łąki i pastwiska, a na nich odpoczywające konie.
Nastrajam się pozytywnie tym widokiem.
Leniwie toczy się niedzielne przedpołudnie. Słońce grzeje mocniej niż zazwyczaj we wrześniu.
Czuję w powietrzu zapach mijającego lata.
Wokół nas wszędzie cisza i spokój.
Odwiedziny w znajomym folwarku zachęcają do wypróbowania nowych potraw.
Gorący talerz z zupą grzybową kusi zapachem, a delikatne pierogi rozpływają się w ustach.
Jak mało czasami potrzeba do szczęścia.
Miłego tygodnia Wam życzę :-)
| Hipis goni Agatę |